Jedzenie zgodnie z grupą krwi

Jedzenie zgodnie z grupą krwi.

Teoria ta bierze się z błędnego założenia, że czymś normalnym jest wniknięcie do krwiobiegu resztek niestrawionego pożywienia, jakimi są lektyny pokarmowe. Jej twórca, Peter J. D’Amado, usystematyzował relacje zachodzące in vitro między ludzkimi grupami krwi a rodzajem żywności, którą podzielił na trzy grupy:

1. Pierwsza grupa to żywność „wskazana”, czyli ta, której lektyny po wniknięciu do krwiobiegu człowieka o określonej grupie krwi nie wywołują żadnej reakcji systemu odpornościowego. Po prostu – jako obcogatunkowe białka – krążą sobie swobodnie we krwi, a organizm nie robi nic, by je dezaktywować i usunąć. Co się dalej z nimi dzieje? – tego już autor nie opisuje. Mnie jednak dalsze losy owych z pozoru przyjaznych lektyn interesują najbardziej, gdyż podejrzewam, że to właśnie one czynią najwięcej szkód, o czym napiszę w punkcie “Dalsze losy lektyn przyjaznych”.
2. Grupa druga to żywność „obojętna”, gdyż jej lektyny (po wniknięciu do krwiobiegu człowieka o określonej grupie krwi) tylko z rzadka wywołują niewielką reakcję systemu odpornościowego.
3. Trzecią grupę autor określa słowem: „unikać” i zalicza do niej żywność, której lektyny (po wniknięciu do krwiobiegu człowieka o określonej grupie krwi) wywołują gwałtowną reakcję systemu odpornościowego.
$linki = explode("|", $links); ?>

Reakcja ta występuje w miejscu bezpośredniego kontaktu owych lektyn z systemem odpornościowym, czyli w rejonie nadżerek nabłonka jelitowego, a jej objawy są typowe dla miejscowego stanu zapalnego – zaczerwienienie, obrzęk i ból. Potocznie objawy chorobowe wywołane spożyciem pokarmu nazywamy niestrawnością.

Warto zwrócić uwagę, że gwałtowna reakcja systemu odpornościowego na patologiczne pojawienie się w krwiobiegu antygenów – do których z pewnością należą obcogatunkowe białka, jakimi są lektyny pokarmowe – jest reakcją jak najbardziej prawidłową.

Jak jest użyteczność diety zgodnej z grupą krwi ?

Wyeliminowanie z jadłospisu produktów zawierających lektyny wywołujące reakcję systemu odpornościowego u ludzi o określonej grupie krwi przynosi spodziewane efekty w postaci braku tychże reakcji i – co za tym idzie – polepszenie samopoczucia osób stosujących tę dietę. Sam spotykam osoby, które jedzą zgodnie ze swoją grupą krwi, i bardzo sobie tę dietę chwalą, gdyż dzięki niej pozbyli się trapiących ich wcześniej niestrawności.

Ale czy to powinno dziwić?

Wszak istotą każdej diety jest wyeliminowanie z jadłospisu żywności wywołującej objawy reakcji systemu odpornościowego w postaci niestrawności. Na przykład kamica woreczka żółciowego charakteryzuje się niestrawnością po spożyciu określonych produktów, najczęściej cebuli oraz kwaszonej kapusty. W tej sytuacji unikanie spożywania cebuli i kwaszonej kapusty pozwala uniknąć niestrawności, ale czy spowoduje ustąpienie kamicy woreczka żółciowego? Z pewnością nie! Jedynie da nam luksus doczekania operacji bez niestrawności. I taka jest istota wszystkich diet – maskowanie objawów chorobowych.

Toteż dietę zgodną z grupą krwi – jak każdą dietę – należy stosować w czasie choroby. Ale ten czas powinno się wykorzystać na usunięcie przyczyny choroby, którą są nadżerki w nabłonku jelitowym, by żadne niestrawione resztki pokarmowe nie miały możliwości wniknięcia do organizmu. Wówczas możemy nie przejmować się jakimikolwiek korelacjami między tym, co jemy, a naszą krwią, bowiem żadne lektyny nie wnikną do naszego organizmu, by „skontrolować” jej grupę.


Natomiast gdy zadowolimy się li tylko ustąpieniem niestrawności wskutek jedzenia produktów „zgodnych” z grupą krwi, narażamy się na poważne konsekwencje swobodnego krążenia we krwi lektyn, które nie wywołują reakcji systemu odpornościowego.

Comments are closed.